Z okazji Dnia Dziecka, a może bardziej z okazji tego iż nauka mnie przerasta, więc lepiej byłoby zrobić cokolwiek byleby już nie patrzeć na podręcznik od historii powszechnej, zamieszczam kilka, losowych (a może nie losowych) cytatów z różnych źródeł, które są dla mnie cudowne, wybitne i które w jakiś sposób odnoszą się do mojego życia.
Mam nadzieję, że i Wam się spodobają i mam nadzieję, że nie weźmiecie tego wpisu do końca na serio, jako i każdego na tym blogu.
Pozdrawiam.
1. "Gdy czegoś pragniesz, cały Wszechświat pomaga ci zrealizować marzenia." Paulo Coelho, czyli mistrz oczywistości... Pisarz, którego kochają nastolatki, właściwie którego kocha 70% społeczeństwa, tylko my hipsterzy uważamy go za sypiącego banałami... Niewdzięcznicy.
2. "If you love someone, you have to let them go. If they come back, they’re yours. If they don’t, then you stalk them."— Rose, "Dwóch i pół".
Rose to bohaterka (już właściwie ex-bohaterka) jednego z najzabawniejszych seriali dopóki grał tam Charlie Sheen. Zakochana po uszy w tym niewdzięczniku, który tego nie odwzajemniał, ''stalkowała'' go, szpiegowała i nie odstępowała na krok. W każdym razie - cytat mistrz.
3. Nie byłabym sobą gdybym nie wrzuciła tu cytatu mojego mentora duchowego, Barneya Stinsona, jednak jest ich tak wiele, bowiem mądrość Barneya to coś więcej niż jedno "True story"...
“Jesus waited three days to come back to life. It was perfect! If he had only waited one day, a lot of people wouldn't have even heard he died. They'd be all, "Hey Jesus, what up?" and Jesus would probably be like, "What up? I died yesterday!" and they'd be all, "Uh, you look pretty alive to me, dude..." and then Jesus would have to explain how he was resurrected, and how it was a miracle, and the dude'd be like "Uhh okay, whatever you say, bro..." And he's not gonna come back on a Saturday. Everybody's busy, doing chores, workin' the loom, trimmin' the beard, NO. He waited the perfect number of days, three. Plus it's Sunday, so everyone's in church already, and they're all in there like "Oh no, Jesus is dead", and then BAM! He bursts in the back door, runnin' up the aisle, everyone's totally psyched, and FYI, that's when he invented the high five. That's why we wait three days to call a woman, because that's how long Jesus wants us to wait.... True story.”
Mam nadzieję, że ogarniacie inglisz, a jeśli nie to w wolnym tłumaczeniu:
"Jezus czekał trzy dni aby wrócić do życia. To było perfekcyjne! Jeśli poczekałby tylko jeden dzień, wielu ludzi nie usłyszałoby nawet, że zmarł. Wszyscy byliby: "Hej, Jezus, jak tam?" a Jezus byłby jak: "Jak tam?! Wczoraj umarłem!!!", a oni by na to: "Uchm, stary, wyglądasz jak dla mnie na całkiem żywego..." i wtedy Jezus musiałby tłumaczyć jak zmartwychwstał i że był to cud, a tamci mówiliby: "Uchm, okej, skoro tak mówisz, brachu...". Ale też nie zmartwychwstał w sobotę. Wszyscy są zajęci, śpiewając w chórach, tkając, przycinając brody... NIE. On poczekał idealną ilość dni: trzy. Dodatkowo to była niedziela, więc i tak wszyscy są w kościele, i wszyscy są niczym: "O nie, Jezus nie żyje..." aż tu nagle BAM! Rozwiera tylnie drzwi, biegnie do ołtarza, wszyscy są wystraszeni, i DTI (dla twojej informacji), wtedy wynaleziono piąteczkę.
Właśnie dlatego czekamy trzy dni po to, by zadzwonić do kobiety, bo właśnie tyle Jezus chciał abyśmy czekali...
Prawdziwa historia."
<jara się swoim angielskim>
4. "Mają rozmach, skurwisyny". Siara ("Kilerów 2-óch"). Ten cytat wpasowuje się w każdą, dosłownie każdą sytuację z życia... Po prostu każdą - bo wyobraźmy sobie chociażby wielki korek, albo kolokwium na którym z każdym pytaniem poziom trudności wzrasta o 100%, albo chociaż ironicznie - nasze przygotowania do Euro. No bo czy nie mamy rozmachu?
5. "Jaram się Tobą jak Petunia Dudleyem". Czyli mądrości XXI wieku. Jeśli chcemy komuś nowocześnie powiedzieć, że nam się podoba, passé jest już mówienie: "Chodźmy się chędożyć, zacna dziewojo/milordzie". Teraz mówi się "Jaram się jak Rzym za Nerona" (hahaha), "Jaram się jak pochodnia"...
6. "Jeśli nie chcesz mojej zguby, krrrrokodyla daj mi luby", czyli ironia poczciwego Papkina na wczorajsze puste dziewczęta. Cóż, prawda przetrwała do dziś tylko niestety trochę zmieniona. "Jak kupisz mi loda, to zrobię ci dżinsy"... czy jakoś tak ;-)
7. W tym punkcie trochę poważniej : "Każdy nosi w sobie dżumę, nikt bowiem nie jest od niej wolny. I trzeba czuwać nad sobą nieustannie, żeby w chwili roztargnienia nie tchnąć dżumy w twarz drugiego człowieka.", czyli mądry Albert Camus. Za mądry. Bo przecież słowa te są tak prawdziwe, że aż boli. Może i dobrze, że na co dzień nie zdajemy sobie sprawy z własnych pokręconych zarazków "dżumy".
A "Dżuma" to jedna z niewielu lektur, które mimo demotywującego faktu, iż były lekturami podobała mi się.
8. "Jej oczy były duże, trochę niebieskie, trochę zielone, z brązowymi plamkami: wielobarwne jak włosy i, tak samo jak włosy, tchnęły żywym, ciepłym światłem." to o mnie, to o mnie pisał Truman Capote w "Śniadaniu u Tiffany'ego", jednej z moich ulubionych książek! Nie wiem skąd wiedział, ale to jest o mnie ;-)
9. "Cieszmy się z małych rzeczy, bo wzór na szczęście w nich zapisany je-est", czyli poziom polskiej liryki muzycznej stale mnie zaskakujący... No, ale przekaz jest, nie ma co, wybitny...
10. "Naród dobry, tylko ludzie k*rwy". Józef Piłsudski.
Nie wiem skąd tyle wulgaryzmów w tym poście, ale cóż, chyba już nieodłączne z naturą wybitnych jest bycie także dobitnymi...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz