Dzisiejszy post będzie swego rodzaju buntem nad buntem, czyli innymi słowy brakiem buntu przed stereotypami. Albo przynajmniej próbą wyjaśnienia mojego stanowiska na ten temat.
Powiem szczerze - wkurzają mnie zarówno ludzie kierujący się wyłącznie stereotypami, jak i ludzie próbujący udowodnić, że stereotypy biorą się z niczego i nieludzkim jest kierowanie się w nimi. W ogóle, ba! Nieludzkim jest ocenianie ludzi bez poznania ich!
Owszem, zgadzam się, zanim nie będę miała z kimś kontaktu, nie zamierzam go oceniać, ale... tak się nie da. Jesteśmy aż, ale też TYLKO ludźmi i ludzką rzeczą jest ocenianie, komentowanie i budowanie sobie opinii. Często - niesłusznie. Niekiedy jednak - zupełnie sensownie.
To, co próbuję Wam właśnie niezgrabnie wytłumaczyć to fakt, że stereotypy nie biorą się znikąd.
Nie biorą się też z zachowania jednej osoby. Dajmy na to, że nie istnieje ukochany i obśmiany przez Polaczków (i nie tylko) stereotyp blondynki, a jedna z naszych znajomych przepada za różem i na jej głowie lśni włos blond. W dodatku nie grzeszy inteligencją.
Co wtedy? Ano nic, na pewno nie zrzucamy tego na jej kolor włosów czy umiłowanie do różu.
Jednak jeśli od pewnego czasu panie o IQ ok. 70 wykazują tendencję do stylu ubierania a la biały kozaczek, a dodatkowo zły PR robią im osoby 'publiczne' tj. Paris Hilton czy Britney Spears to nie dziwota, że wszystko układa się w całość i tak a nie inaczej patrzymy na tego typu dziewczyny.
Inny przykład. W takim kraju jak Polska chłopak o budowie pacholęcia, jeszcze nie przeszedłszy okresu dojrzewania, zaglądający niekiedy do H&M i ubierający się powiedzmy - modnie, będzie uznany za geja. Dlaczego, już tłumaczę. Po pierwsze, w Polsce panuje jedna moda - CZARNY WYSZCZUPLA.
Nieważne, że ważę 100 kg i noszę leginsy! Ważne jest to, że optycznie czarny wyszczupla. I basta. Lepiej nosić czerń niż pójść na siłownię. W końcu bardziej się kalkuluje.
Polaczki niestety na modzie się nie znają i biedne chłopczę, które jeszcze masy mięśniowej nie nabrało, jest w tej sytuacji pokrzywdzone.
Ale trzeba na to spojrzeć też z innej strony. Jak się nosi różowe koszulki plus żółte spodenki z krokiem w kolanach i robi zdjęcia na fejsa z nóżkami wykrzywionymi jak ostatnia sierota, a H&M traktuje jak najlepszy sklep na świecie, to nic dziwnego, że nie wyjdzie z tego nic męskiego. No niestety. Sorry. Ludzie patrzą. I ludzie wzrokowo budują sobie ocenę. Ludzie oceniają. I tego się nie da zmienić, ale z tym da się żyć.
Tylko jak żyć... panie premierze... jak żyć...?
A teraz ostatni, najbardziej zabawny przykład, że stereotypy nie biorą się znikąd. Przykład ten będzie oparty na faktach. (nie na ''faktach autentycznych'', ale o gramatycznym nazizmie kiedy indziej).
Otóż w ostatnich dniach zdarzyło mi się mieć styczność z funkcjonariuszami policji. Cała sytuacja jest bardzo zabawna. Mianowicie przy rutynowej kontroli o późnej godzinie wieczornej pan policjant pyta mi się co robię, odpowiadam mu więc grzecznie, że studiuję. Prawo sobie studiuję.
Okej. Pan policjant jednak drąży temat... - Ale JAKIE prawo pani studiuje?
Ja więc odpowiadam skromnie - no prawo. Prawo. Polskie prawo.
Niestety, funkcjonariusz drąży temat z uporem maniaka. - No ale jakie prawo pani studiuje...?
W końcu drugi mu zaczyna pomagać: - No jakie to prawo pani studiuje? Karne? Cywilne? Czy jakie?
...
Wyobraźcie sobie moją reakcję. Trudno było mi nie wybuchnąć śmiechem. Oto funkcjonariusz państwowych służb myślący, że studia prawnicze w Polsce to do wyboru prawo karne, cywilne, administracyjne... Co więcej, panowie drążyli temat kiedy w takim razie robi się "SPECJALIZACJĘ".
Z trudem powstrzymując się od śmiechu wyjaśniłam im, że studia są jednolite, a po magisterce można zdawać aplikację...
Nie sądzę, że zrozumieli. W końcu - po co komuś, kto prawa strzeże, taka wiedza...?
Och, zgrozo, ironio i co tam jeszcze.
Niech ktoś mi nie wmawia, że stereotyp policjanta-idioty nie został w tym momencie poparty...
A teraz wszyscy policjanci pogratulujcie kolegom po fachu jakże fachowej wiedzy, bo w ten właśnie uroczy sposób budują Wam taki stereotyp półgłupka.
***
Rozmawiają dwaj policjanci:
- Co robisz w wolnym czasie?
- Uprawiam jogę.
- Co ty powiesz... A na ilu hektarach...?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz