Polska, mieszkam w Polsce, mieszkam tu, tu, tu! Dzięki Ci, Kaziku za te słowa którymi mogę rozpocząć krótki, na pewno nie wystarczający, wywód o tym kraju, z którego z jednej strony jestem dumna, a po części za który się wstydzę (czyli nastrój dokładnie jak większość Polaków).
To oczywiste, że żyjemy w kraju, którego granice wyznacza zarówno na mapie jak i w życiu jeden wielki absurd.
Święto pracy obchodzi się paradoksalnie nie pracując.
Matury z polskiego [z własnych utworów] nie zdają poeci, ponieważ nie wstrzeliwują się w klucz odpowiedzi…
Prezydent, o zgrozo! głowa państwa nie potrafi odmienić i napisać poprawnie słów takich jak "ból" czy "nadzieja";
Oto kraj który obfituje w piękne miejsca, ma dostęp do morza i do gór, a jednak społeczeństwo woli cudze chwalić nie znając swego i spędza wakacje daleko poza granicami Polski.
Oto kraj z którego wyjeżdża się żeby zarobić (albo zrobić karierę , bo przecież w Polsce to sławnym jest się za bycie celebrytą), a potem wrócić i zakładać własny biznes (!).
To kraj w którym czas przeznaczony na budowę dróg to nieskończoność.
I ostatecznie, oto kraj w którym nie istnieje coś takiego jak złoty środek. I tu zaczyna się problem „hymnu” (przyśpiewki, czegokolwiek) na Euro 2012 pod zacnym i tajemniczym tytułem „Koko Euro spoko”. To nie to, że uważam folklor za obciach. I nie to, że cenię Feela za ich głębokie teksty oraz niesamowicie mocny głos wokalisty (haha). Cenię sobie tradycje i podziwiam młodych ludzi chcących podtrzymywać kulturę naszego kraju. No właśnie, młodych. Dlaczego jeśli promujemy wydarzenie skierowane do młodych ludzi, aktywnych, zainteresowanych sportem, śpiewają starsze panie? Z całym szacunkiem ale nie rozumiem i to się nie mieści w granicach zdrowego rozsądku. Po drugie, dlaczego ta pieśń ku chwale piłki jest dla folkloru ośmieszająca a nie prawdziwa? Po trzecie, dlaczego ktoś na siłę próbuje połączyć wulgarność (w tym dawnym sensie – jako powszechność) czyli „spoko” ze sztuką (sic!) ludową i jeszcze z jakimiś odgłosami piania koguta?
Ostatecznie więc pytam, dlaczego w Polsce nigdy nie może być czegoś pomiędzy. Uwidoczniło się to szczególnie teraz, w tej dziwacznej piosence, ale przecież tak jest cały czas.
Najpierw niedocenianie tradycji, brak poszanowania dla polskiej kultury, a potem nagle folklor ponad wszystko, niestety w marnym wydaniu.
Tak samo jeśli weźmiemy pod uwagę sportowców, albo ludzie na miarę Radwańskiej czy Małysza, albo polska reprezentacja w piłce nożnej, czyli lepiej nie mówić.
Tak samo choćby z nastrojami społecznymi, albo politycy którym się przewraca w czterech literach albo bieda z biedą i jeszcze z nędzą.
Podobnie choćby z promocją stylu życia – albo koścista Anja Rubik (do której z resztą nic nie mam i którą pozdrawiam :D) albo, klękajcie narody (rubensowskie to ogromny eufemizm) Grycanki (nie zamierzam komentować).
I wracając jeszcze do muzyki… jakie zespoły z Polski robią największą karierę za granicą?
Behemoth i Bayer Full. Trzeba to komentować?
“A to Polska właśnie” - dzięki Ci, Stanisław, za te słowa, wyręczyłeś mnie dzisiaj z riposty.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz