by Katarzyna Kwasek


niedziela, 6 maja 2012

unfortunately, we are not living in America

Polska, mieszkam w Polsce, mieszkam tu, tu, tu! Dzięki Ci, Kaziku za te słowa którymi mogę rozpocząć krótki, na pewno nie wystarczający, wywód o tym kraju, z którego z jednej strony jestem dumna, a po części za który się wstydzę (czyli nastrój dokładnie jak większość Polaków).

To oczywiste, że żyjemy w kraju, którego granice wyznacza zarówno na mapie jak i w życiu jeden wielki absurd.

Święto pracy obchodzi się paradoksalnie nie pracując.

Matury z polskiego [z własnych utworów] nie zdają poeci, ponieważ nie wstrzeliwują się w klucz odpowiedzi…

Prezydent, o zgrozo! głowa państwa nie potrafi odmienić i napisać poprawnie słów takich jak "ból" czy "nadzieja";

Oto kraj który obfituje w piękne miejsca, ma dostęp do morza i do gór, a jednak społeczeństwo woli cudze chwalić nie znając swego i spędza wakacje daleko poza granicami Polski.

Oto kraj z którego wyjeżdża się żeby zarobić (albo zrobić karierę , bo przecież w Polsce to sławnym jest się za bycie celebrytą), a potem wrócić i zakładać własny biznes (!).

To kraj w którym czas przeznaczony na budowę dróg to nieskończoność.

I ostatecznie, oto kraj w którym nie istnieje coś takiego jak złoty środek. I tu zaczyna się problem „hymnu” (przyśpiewki, czegokolwiek) na Euro 2012 pod zacnym i tajemniczym tytułem „Koko Euro spoko”. To nie to, że uważam folklor za obciach. I nie to, że cenię Feela za  ich głębokie teksty oraz niesamowicie mocny głos wokalisty (haha). Cenię sobie tradycje i podziwiam młodych ludzi chcących podtrzymywać kulturę naszego kraju. No właśnie, młodych. Dlaczego jeśli promujemy wydarzenie skierowane do młodych ludzi, aktywnych, zainteresowanych sportem, śpiewają starsze panie? Z całym szacunkiem ale nie rozumiem i to się nie mieści w granicach zdrowego rozsądku. Po drugie, dlaczego ta pieśń ku chwale piłki jest dla folkloru ośmieszająca a nie prawdziwa? Po trzecie, dlaczego ktoś na siłę próbuje połączyć wulgarność (w tym dawnym sensie – jako powszechność) czyli „spoko” ze sztuką (sic!) ludową i jeszcze z jakimiś odgłosami piania koguta?

Ostatecznie więc pytam, dlaczego w Polsce nigdy nie może być czegoś pomiędzy. Uwidoczniło się to szczególnie teraz, w tej dziwacznej piosence, ale przecież tak jest cały czas.

Najpierw niedocenianie tradycji, brak poszanowania dla polskiej kultury, a potem nagle folklor ponad wszystko, niestety w marnym wydaniu.

Tak samo jeśli weźmiemy pod uwagę sportowców, albo ludzie na miarę Radwańskiej czy Małysza, albo polska reprezentacja w piłce nożnej, czyli lepiej nie mówić.

Tak samo choćby z nastrojami społecznymi, albo politycy którym się przewraca w czterech literach albo bieda z biedą i jeszcze z nędzą.

Podobnie choćby z promocją stylu życia – albo koścista Anja Rubik (do której z resztą nic nie mam i którą pozdrawiam :D) albo, klękajcie narody (rubensowskie to ogromny eufemizm) Grycanki (nie zamierzam komentować).

I wracając jeszcze do muzyki… jakie zespoły z Polski robią największą karierę za granicą?
Behemoth i Bayer Full. Trzeba to komentować?

“A to Polska właśnie”  - dzięki Ci, Stanisław, za te słowa, wyręczyłeś mnie dzisiaj z riposty.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Obserwatorzy